Niemiecka gospodarka kwitnie
24 stycznia 2011DW-WORLD.DE: Panie ministrze, w 20 lat po zjednoczeniu, w latach największego bodaj kryzysu finansowego od 1929 roku, Niemcy przeżywają cud gospodarczy?
Rainer Brüderle: Podjęliśmy wiele trafnych decyzji. Mamy bardzo pracowitych ludzi; bardzo zaangażowanych. Za nami jest potężny proces restrukturyzacji gospodarki, mamy właściwą paletę produktów. Niemcy są dostawcą dla świata; dobra inwestycyjne, pojazdy, maszyny - wszystko, co potrzebne. Nasze firmy zabiegały o eksport, wywalczając zamówienia. W naszych zakładach panują dobre stosunki. Rady zakładowe współdziałały, związki były bardzo skromne w żądaniach a polityka rządu skuteczna.
DW: 2010 to był doskonały rok, ten też wygląda dobrze, następny przyzwoicie: czy boom utrzyma się?
Rainer Brüderle: Tak, utrzyma się, ponieważ znowu udało się nam wejść w stabilne tempo wzrostu. Przeciwnie - musimy się wytężyć, by uaktywnić nasze możliwości! Względnie szybko wchodzimy w fazę braku fachowców. A nasza sytuacja demograficzna jest zła: na 1 kobietę przypada nam 1,2 dzieci, kiedy potrzeba 2,2 - statystycznie rzecz biorąc. To ukazuje tendencję kurczenia się społeczeństwa. Dlatego musimy mobilizować wszystko, co mamy. Mamy 20 procent młodych ludzi, często z rodzin imigranckich, niezdolnych do nauki zawodu. Tu należy poprawić sytuację. Podobnie, jak i kiepski niemiecki u tej młodzieży. Poza tym musimy bardziej zachęcić kobiety do zawodów techniczno-rzemieślniczych.
Doszło do zmiany filozofii pracy. Dawniej wielu szefów kadr myślało, kiedy mówiono o redukcji, że należy najpierw zwalniać tych powyżej 55. Teraz będziemy musieli prosić starszych pracowników, by dobrowolnie pracowali dłużej, bo jesteśmy na nich zdani. Ale to nie wystarczy - już dziś w Niemczech brakuje 36 000 inżynierów, 65 000 tysięcy specjalistów IT. Dlatego Niemcy zdane są na „jakościową imigrację“.
DW: Czy jednak Niemcy są Pana zdaniem atrakcyjne dla imigrantów i fachowców, inżynierów, specjalistów IT, lekarzy?
Rainer Brüderle: Uważam, że tak, ale musimy o tym ludzi przekonać! Dlatego uważam, że tak, bo Niemcy są państwem o ustabilizowanych stosunkach, które w sumie całkiem nieźle funkcjonuje. Także i w Niemczech zarabia się coraz lepiej. Musimy też szybciej i bez zbytnich komplikacji uznawać świadectwa i dyplomy zawodowe. W sumie na przyszłość życzę sobie, by taksówkarz z dyplomem inżyniera należał do przeszłości; powinien bowiem pracować w swym zawodzie.
Alexander Kudascheff / opr. Andrzej Paprzyca
Red. odp.: Iwona D. Metzner